poniedziałek, 5 grudnia 2011

(przed)Mikołajkowo.


Ja: - Zrobię Magdzie prezent, włożę jej do buta, żeby znalazła rano i się ucieszyła. Tylko co jej tam włożyć?
Ania: - Może odświeżacz do obuwia?

wtorek, 1 listopada 2011

zmiany..

Dziwne,  jak ktoś z dnia na dzień, z chwili na chwilę może stać się obcym człowiekiem. Zwłaszcza taki, z którym przeżyło się kilka chwil, które bardzo ciężko będzie zapomnieć. Boleję nad zerwaniem kontaktów z S., ale on najwidoczniej nie - i to naprawdę pomaga.

***

za to M2 zaskakuje, nazywa mnie ładnie, często się odzywa i mimo, że wyciągnęłam co do niego jak się okazało błędne wnioski, które poszły w świat, on nie ma pretensji, wręcz przeciwnie - tytułuje się jako moja męska przyjaciółka.
I odkąd odpuściłam sobie wszelkie myślenie o nim w kategoriach damsko-męskich to.. coś w tym jest :)

***

Problem jest za to z J. Jego jeszcze nie znacie. Faceta polubiłam niemalże od razu, uznając za super gościa, który zwykł robić dla mnie miłe rzeczy, jego dziewczynę zresztą również. Potem okazało się, że dziewczyna jest narzeczoną, a te cudne rzeczy, które robił dla mnie, nie znalazły uznania w jej oczach, wręcz przeciwnie. A miał być wspólny długi, listopadowy weekend.. Zrezygnowałam z własnej woli. On jednak nie zrezygnował z częstego smsowania, a ja .. ja niestety to lubię, nawet jeśli muszę ucinać niektóre wątki. I tak się życie toczy...

wtorek, 20 września 2011

Mistrz!

Pan JD: - Wyszedłem z ponad półgodzinnym zapasem, ale utknąłem w korku i zauważyłem, że i tak się spóźnię. Pomyślałem, mam brudny samochód, wyjąłem z bagażnika i założyłem kask budowlany i bez problemu przejechałem przez budowę obwodnicy.

Chylę czoła.

niedziela, 18 września 2011

Odstraszanie.

Doszłam do wniosku, że rozmowy z kolejnym zajętym facetem jakoś dziwnie zmierzają w stronę flirtu. Albo już nim są. Wybrałam niezawodny odstraszacz.

J.: - Jesteś boska.
Ja: - Ja też Cię lubię.

Problem w tym, że niespecjalnie mnie martwi fakt, że tym razem nie zadziałało.. Ale się trzymam. Muszę.

środa, 7 września 2011

Sztuka flirtu.

Usiłuję flirtować.

Ł.: - Powinienem się obrazić za ten cynizm.

No dobrze. Nie zawsze mi się udaje.

wtorek, 21 czerwca 2011

Złote myśli.

Z przemyśleń na dziś:
Faceci, którym braknie urody i .. i innych atrybutów, powinni nadrabiać czymś innym. Zastanawiam się tylko czym, ale niewątpliwie wszystkimi pozostałymi rzeczami, na które mają wpływ ;)

..czyli taaaak, mogę być suką (Miya, utkwiło mi to w pamięci!). Ci co mnie znają, wiedzą, jak jest, a ci którzy nie znają, niech nie osądzają.

Buźka! :)

czwartek, 9 czerwca 2011

It was fun! Finally!

Ja: - S., myślisz, że ja nie wiem, nie widzę? Dam ci tylko radę: uważaj na MMSy, bo da się odczytać, do ilu osób je wysyłasz i na jakie numery.
S.: - O, to muszę powiedzieć siostrze, że masz jej numer..
Ja: - Rozumiem, że twoja siostra ma 4 numery?
S.: - Nie, nie ma..
Ja: - No właśnie. Ja o to nie dbam, tylko radzę, na przyszłość.

***

Ja: - Nie chce mi się już grać, kombinować, więc mówię otwarcie, ty też nie jesteś jedyny. Jesteśmy w tej samej drużynie.
S.: - Czemu nic nie mówiłaś wcześniej?
Ja: - A nie domyślałeś się niczego?
S.: - W ogóle.

***

Ja: - Nie myli ci się czasem to i owo?
S. - Kurczę, miesza mi się, niestety.
Ja: - Może kalendarzyk?
S. - No nie, aż tak dużo tego nie jest..

***

Ja: - Jeszcze jedno, jak mówi się komuś za dużo komplementów, to robi się to nieco niewiarygodne.
S.: - Nie mogę nie mówić Ci, że jesteś cudowna. Bo jesteś.

***

Oczywiście, że jestem :)
Reakcja S. przywołuje mi uśmiech na twarzy za każdym razem jak to wspominam: totalne zaskoczenie, niedowierzanie, aż wreszcie radość i o dziwo, entuzjazm co do mojej osoby. Nagle okazało się, że bez tych wszystkich pierdół po prostu fajnie nam się rozmawia. Poza tym, może przez tego bloga, zaczęłam mówić do niego jedną literką "S." zamiast imienia. Pasuje mu.

czwartek, 2 czerwca 2011

O zdradzie.

Zebrałam się. Po whisky z colą, ale zawsze. Jakiś czas temu poradziłam R., żeby zadbał o to, co ma - bo ma o co, zamiast szukać nie wiadomo czego. Stwierdził, że nie potrafi być wierny. I że chciałby potrafić. Następnie stwierdził, że nie wie, czy dałby radę ze swoimi i moimi rozterkami moralnymi. A potem.. potem jego zainteresowanie utrzymaniem znajomości wzrosło o 100%.

***

M. (inny M, nie ten co wcześniej..nazwijmy go M2 ;)): - Bo to jest tak, jeśli nie dostajesz czegoś u jednej, to szukasz u innej.
Ja: - Ale jaki jest sens? Jesteś z kimś albo nie, i tyle.
M2: - A po co mam zaczynać wszystko od nowa? Jeżeli wszystko mam w związku oprócz jednej rzeczy, to szukam jej u kogoś innego, a nie rozwalam wszystkiego co mam.
Ja: - I co, tak to ciągniesz? Jedno i drugie?
M2: - Pierwsza zdrada jest trochę niezręczna. A potem to już leci.

***

Ja: - Ty jesteś zaręczony??? Dlaczego nie powiedziałeś??? Tylko dowiaduję się przypadkiem??
M2: - Nie pytałaś.

Kiedyś żartowałam, że każdego poznanego faceta powinnam pytać, czy przypadkiem nie jest żonaty czy zaręczony. Teraz rozmyślam nad tym na serio.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Let's play.

Ja: - Dostałam MMSa od S. z zimowym widoczkiem, hmm, miło.
Magda: - Zaczynam się martwić, podejrzanie często się odzywa.
Ja: - Bo przygotowuje sobie grunt pod spotkanie ze mną. Podejrzewam, że wysłał tego MMSa nie tylko do mnie.
Magda: - Dobrze, że masz realistyczne podejście.

(dzień później)

Ja: - Kolejny MMS od S..
Magda: - Teraz to naprawdę się martwię.
Ja: - Nie musisz. Ruszyłam głową i sprawdziłam: wczorajszy był wysłany do 3 osób, dzisiejszy do 5. Dobrze, że nic nie odpisałam. Sprawdziłam też jeden wcześniejszy - do 5 osób. Dwa numery powtarzają się za każdym razem.
Magda: - Napiszesz do nich?
Ja: - Po co? Raczej powiem mu żeby na to uważał, chcę zobaczyć jego minę. Zagram z nim w jego grę i sprawdzimy, kto jest lepszym zawodnikiem, a jak się spotkamy, wyłożę karty na stół. Jeśli do tego czasu wytrzymam ;)

***

So let's play & have fun! :)

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Fatum?

Zauważyłam, że przyciągam zainteresowanie właściwie samych żonatych mężczyzn. Przykłady pierwsze z brzegu: pan robiący mi swoim aparatem zdjęcia na Kasprowym, kiedy jego partnerka robiła mi fotkę moim, czy też pan uparcie przyglądający mi się w pociągu, gdzie obok siedziała jego żona, a ich córka nie wiedzieć czemu, przychodziła pobawić się ze mną piłką.

A może przesadzam? Czy to już czas uciekać z krzykiem na widok obrączki?

niedziela, 3 kwietnia 2011

Ufffff :)

Odpalam gg.
Mój opis: Ufffff :)))
Opis S.: Ufffff.....

Za dzień, w którym obydwoje odetchnęliśmy z ulgą - Zdrówko! :)

piątek, 1 kwietnia 2011

Okruchy z weekendu.

Ja: - To Ty mi mówiłeś, że powinniście mnie zaprowadzić do kościoła i pokropić wodą święconą? I że będzie słychać takie "pssst, pssst"? Czy Piotr?
S.: - Nie, nie ja niczego takiego nie mówiłem, no co Ty..
Ja: - Hmm, to musiał być Piotr jednak..
S.: - ..bo nie chciałbym, żeby Ci dziury powypalało.

***

S.: - Wiesz co, Twój kolor włosów jest teraz zgodny z Twoim temperamentem.

***

S.: - To już tak późno??
Ja: - Nie pamiętasz, że była zmiana czasu?
S.: - Cholera.. zapomniałem.
Ja: - To ciekawe: widzieć, jak komuś w jednej chwili znika godzina z życia.

***

Wracamy z Kingą z imprezy w siedzibie TOPRu (ha, ma się ten fejm ;)).
Kinga: - Eeee, jacyś tacy mało wyględni ci ratownicy..

Trudno się z nią nie zgodzić, poza tym tak jakoś przewidywałam, że na takiej imprezce jest więcej dziewczyn niż ratowników :D

***

Poza tym wszystkim, to chciałam w sobotę wysłać smsa do znajomego i wysłałam do M.. a najgorsze jest, że: a) zaproponowałam mu wspólny wyjazd, myśląc, że to ktoś inny, b) wyglądało jakby się ucieszył, że do niego piszę.. przynajmniej dopóki nie zorientował się, że się pomyliłam ;>

***

Na koniec mały szyfr: punkt 8 z listy 10 rzeczy. Uff, ufff, lalalala :)))))

środa, 9 marca 2011

Dzień kobiet.

Mama i babcia - śpiewają - "Córeczko, wolałabym żebyś była chłopcem.." (pewnie było w "Jaka to melodia"..)
Ja: - Dzięki, to tak akurat na dzień kobiet..
I nastała cisza ;)

***

Stwierdziłam, że ilość nie przekłada się na jakość. I że wymagam szacunku. To moje życie i argument "bo tak chcę" jest niepodważalny. Reset facetów, ponieważ czterech byle jakich to nie to, czego chcę i na co zasługuję. Dojrzałam do samotności i dobrze mi z tym. Nauczyłam się szanować ludzi (rodzina i przyjaciele), którzy są przy mnie bez względu na okoliczności, to dzięki nim czuję się szczęśliwa. Przestałam desperacko zapełniać sobie weekendy i zaczęłam dostrzegać szczęście w byciu samej ze sobą. A Wy mi pomogłyście. Dziękuję.

piątek, 25 lutego 2011

Zmiana płci?

Ja: - Nie wiem jak to jest, że musicie tak wszyscy naraz wyjeżdżać? Ty wyjeżdżasz, R. wyjeżdża, M. też... Co ja teraz zrobię?
Magda: - Masz siłownię..
Ja: - Dzięki.
Magda: - Jest jeszcze K.
Ja: - Niee, lepiej nie..
Magda: - Rozmawiałaś z nim?
Ja: - Tak, ale kiedy mówiłam, że bzykanie to tylko bzykanie, poczułam się jak facet.

***

Ania: - No i dziś parzyłam prezesowi kawę i jak niosłam ja na spodeczku..
Ja: - Zaraz, nosisz mu kawę ze spodeczkiem? Podobno on woli bez.
Ania: - Hmm, zawsze ze spodeczkiem noszę, może zapytam czy nie wolałby bez?
Bea: - Proszę cię.. może zapytaj od razu czy mu jeszcze laski nie zrobić?

***

Ania: - Zapytałam męża, czy zrobić mu klopsiki, czy gołąbki i co chce na deser i zrobiłam mu..
Ja: - Laskę?
Ania: - Też.
Ja: - Odwdzięczył się chociaż?
Ania: - Powiem ci tak, nie spaliśmy do pierwszej.
Ja: - Ooo, to nieźle!
Ania: - No dobra, była przerwa na oglądanie serialu.
Bea: - A ile trwa jeden odcinek?
Ania: - 40 minut.
Bea: - Wiecie co, rozmawiamy jak faceci.

wtorek, 15 lutego 2011

Stopień porąbania.

Baseny geotermalne. Razem z R. obserwujemy WOPRowca, żeby za jego plecami wyskoczyć z basenu i powygłupiać się w śniegu.
R.: - To tak jak w grze komputerowej, obserwujemy strażnika żeby napaść na bank!

Plan w końcu nie powiódł się, a ja zaczęłam się zastanawiać: czy to normalne, żeby osoby o różnicy wieku 13 lat miały podobny stopień porąbania? Jak to o nim świadczy? A jak o mnie?

niedziela, 6 lutego 2011

Przyczynowo.

Na Facebooku polubiłam stronę biura turystyki niekomercyjnej.
Chwilę później przyszła wiadomość od R.: "Widzę, że nadal myślisz o Maroku.."

Decyzja o zamknięciu bloga coraz bliżej.

wtorek, 1 lutego 2011

Zakrzywienie czasoprzestrzeni.

S.: - Czy Twój przyjazd w lutym jest aktualny? Bo niestety trochę się mijamy, ja wyjeżdżam 13tego..
Ja: - Ja przyjeżdżam 11tego, ale skoro będziesz niedostępny, to cóż..
S.: - Nie zmartwiłaś się wcale.
Ja: - Myślałam, że uda nam się "zahaczyć" 11tego, skoro 13ego jedziesz, ale skoro tak to będę musiała pociąć się albo otruć.. alternatywnie zaleję się łzami.

..czyli między 11 a 13tym następuje, zdaje się, jakieś zakrzywienie czasoprzestrzeni ;)

środa, 26 stycznia 2011

P.S. i nowe dialogi.

Zacznę od doprecyzowania punktu 10 z ostatniego posta: po długich namysłach stwierdziłam, że jednak mundury mnie nie kręcą w żaden sposób i cieszę się, że nigdy nie widziałam tego faceta w pracy.

***

S.: - Co u Ciebie, Skarbie?
Ja: - O, myślałam, że wystraszyłeś się mojej ostatniej chwili szczerości..
S.: - Jestem cały Twój.

***

M.: - Pojedź ze mną i ekipą na tydzień do Austrii - mam pokój 2 os. w sam raz... dla nas.
Ja: - Akurat zaklepałam już ten weekend.. Ale chyba tak będzie rozsądniej, w końcu sam mówiłeś, że nasze spotkania są nieprzewidywalne..

***

Ja: - Nie wiem, czy przyjadę, muszę wcześnie wrócić..
K.: - Odwiozę Cię. I nachosy będą :)
Ja: - Przekonałeś mnie.

***

R.: - Czy masz może jakąś sukienkę, którą mógłbym z Ciebie zedrzeć?

***

Ten ostatni tekst, który dostałam smsem, rozwalił mnie na łopatki. Zwłaszcza, że z R. nigdy do niczego nie doszło.
Przy okazji - przy czterech facetach życie jest bardzo ciekawe, ale nieco wyczerpujące, nawet jeżeli dość rzadko ich widuję. A po tych wyznaniach to chyba już naprawdę trzeba będzie zamknąć bloga.. Chyba, że mogę coś zrobić, żeby nic nie wskazywało na to, że jest mój?

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Czego o mnie nie wiedziałyście.. ograniczam się do 10 rzeczy ;)

1. Mam bliznę na kolanie od śpiewania (rodzinny antytalent). Jak byłam mała, koleżanka wiozła mnie rowerem i zagroziła, że jeśli nie przestanę śpiewać, to mnie zrzuci. Zrobiła to. Od tamtej pory blizna przypomina mi, żeby śpiewać tylko gdy mnie nie słychać.
2. Jestem nieuważna, wskutek czego wielokrotnie byłam wyciągana niemalże spod kół samochodów na parę sekund przed nieuchronnym zderzeniem, raz nawet koleżanka ściągnęła mnie z torów przed jadącym pociągiem kiedy tak uderzyłam kolanami o szyny, że nie mogłam wstać.
3. W liceum miałam różne głupie pomysły na zdobywanie pieniędzy, jeden głupszy od drugiego, można by powiedzieć, że otarłam się prawie o bycie galerianką ;) Oprzytomniałam, kiedy okazało się, że bliska koleżanka wkręciła się w pewne rzeczy, które jej sprzedawałam. Na szczęście udało jej się z tego wyjść, bo chyba bym sobie nie wybaczyła, ale żeby odciąć się od środowiska, wyjechała za granicę i teraz widujemy się raz na rok - półtora.
4. Będąc absolutnie pijaną całowałam się w trójkącie z chłopakiem i dziewczyną. Z nim nadal mam kontakt, z nią nie.
5. Moja pierwsza miłość rzuciła mnie po jakichś 2-3 miesiącach (jednocześnie skłócając mnie z większością znajomych). To był pierwszy i ostatni, który się odważył.
6. Od zawsze mam "szczęście" do żonatych (i zaręczonych). Albo to z nimi jest coś nie tak ;) Od męża siostry, który właził mi w nocy do łóżka i wielokrotnie próbował całować, po nowo poznanych ludzi. Od niedawna korzystam, tłumacząc im, że to ich sumienie powinno ruszać, nie mnie. Jeden warunek: nigdy nie tknę faceta żadnej kobiety z rodziny ani ze znajomych, bliższych czy dalszych, amen!
7. Na ogół, jeżeli nie jestem w jakimś poważnym związku, kręcę jednocześnie z jakimiś 3 facetami. I to jest plus tych zajętych - oni nie mają prawa zarzucić mi braku wyłączności, w dodatku zależy im na dyskrecji :)
8. Sprawdziłam osobiście, że TOPRowcy - a przynajmniej jeden z nich - mają cholernie dobrą kondycję, i to nie tylko w górach ;) I jestem świadoma, że raczej nie pierwsza i nie ostatnia, bo ponoć laski na nich bardzo lecą, ale wciąż jestem zapraszana na powtórkę i chętnie skorzystam :) Nie ma on nic wspólnego z tym, że kocham góry, poza tym że to podziela.
9. Ostatnio zauważam same plusy u starszych ode mnie facetów, stąd 2 z moich ostatnich romansów są ode mnie o 11 i 13 lat starsi. W ogóle mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Ale muszę przyznać, że namęczyli się, zanim wreszcie zwróciłam na nich uwagę i przeszli trochę moich docinków odnośnie wieku ;)
10. Nigdy nie lubiłam mundurów - w podstawówce koleżanka śliniła się do każdego żołnierza, policjanta, nawet ochroniarza. Jednak ostatnio przekonałam się, że nawet mnie to kręci, wdając się w romans z policjantem, który ma do siebie i swojego zawodu niesamowity dystans.

No dobrze. Nadal mnie lubicie? ;)

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Z Nowym Rokiem nowym krokiem :)

Ja: - Coś Ci chodzi po głowie?
S.: - No co Ty..
Ja: - Acha, czyli jak zwykle.....
S.: - Chodzi, chodzi..
Ja: - Chyba powinnam się przyzwyczaić..
S.: - To źle?
Ja: - W sumie to nic poza jednym nas nie łączy więc nie powinnam się czepiać, sama się na to zgodziłam..

Zgadnijcie co? Cisza :)

Z serii wniosków - nawet jeżeli z zewnątrz facet wydaje się być dużym chłopcem, w głębi duszy nadal jest dzieciakiem :) Ale to nic nowego, prawda?