czwartek, 2 czerwca 2011

O zdradzie.

Zebrałam się. Po whisky z colą, ale zawsze. Jakiś czas temu poradziłam R., żeby zadbał o to, co ma - bo ma o co, zamiast szukać nie wiadomo czego. Stwierdził, że nie potrafi być wierny. I że chciałby potrafić. Następnie stwierdził, że nie wie, czy dałby radę ze swoimi i moimi rozterkami moralnymi. A potem.. potem jego zainteresowanie utrzymaniem znajomości wzrosło o 100%.

***

M. (inny M, nie ten co wcześniej..nazwijmy go M2 ;)): - Bo to jest tak, jeśli nie dostajesz czegoś u jednej, to szukasz u innej.
Ja: - Ale jaki jest sens? Jesteś z kimś albo nie, i tyle.
M2: - A po co mam zaczynać wszystko od nowa? Jeżeli wszystko mam w związku oprócz jednej rzeczy, to szukam jej u kogoś innego, a nie rozwalam wszystkiego co mam.
Ja: - I co, tak to ciągniesz? Jedno i drugie?
M2: - Pierwsza zdrada jest trochę niezręczna. A potem to już leci.

***

Ja: - Ty jesteś zaręczony??? Dlaczego nie powiedziałeś??? Tylko dowiaduję się przypadkiem??
M2: - Nie pytałaś.

Kiedyś żartowałam, że każdego poznanego faceta powinnam pytać, czy przypadkiem nie jest żonaty czy zaręczony. Teraz rozmyślam nad tym na serio.

4 komentarze:

  1. Ja myślę, że to pytanie wcale nie jest takie głupie. Facetom najnormalniej w świecie nie przychodzi do głowy, żeby o tym informować...

    OdpowiedzUsuń
  2. ściskam :* / agent-steffan

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałby potrafić ??? ale sranie w banie ...
    Myślę,że wierność w ogóle nie jest wdrukowana w ludzką naturę (nie tylko męską)- ostatnio non stop się o tym przekonuję .
    Pozdrawiam ! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Musisz wiedzieć, że bycie monogamistą/monogamistką dal większości jest niemożliwe. Najświętsze osoby, potrafią zaliczyć zdradę. Zarówno faceci jak i babki.

    OdpowiedzUsuń