Zebrałam się. Po whisky z colą, ale zawsze. Jakiś czas temu poradziłam R., żeby zadbał o to, co ma - bo ma o co, zamiast szukać nie wiadomo czego. Stwierdził, że nie potrafi być wierny. I że chciałby potrafić. Następnie stwierdził, że nie wie, czy dałby radę ze swoimi i moimi rozterkami moralnymi. A potem.. potem jego zainteresowanie utrzymaniem znajomości wzrosło o 100%.
***
M. (inny M, nie ten co wcześniej..nazwijmy go M2 ;)): - Bo to jest tak, jeśli nie dostajesz czegoś u jednej, to szukasz u innej.
Ja: - Ale jaki jest sens? Jesteś z kimś albo nie, i tyle.
M2: - A po co mam zaczynać wszystko od nowa? Jeżeli wszystko mam w związku oprócz jednej rzeczy, to szukam jej u kogoś innego, a nie rozwalam wszystkiego co mam.
Ja: - I co, tak to ciągniesz? Jedno i drugie?
M2: - Pierwsza zdrada jest trochę niezręczna. A potem to już leci.
***
Ja: - Ty jesteś zaręczony??? Dlaczego nie powiedziałeś??? Tylko dowiaduję się przypadkiem??
M2: - Nie pytałaś.
Kiedyś żartowałam, że każdego poznanego faceta powinnam pytać, czy przypadkiem nie jest żonaty czy zaręczony. Teraz rozmyślam nad tym na serio.
Ja myślę, że to pytanie wcale nie jest takie głupie. Facetom najnormalniej w świecie nie przychodzi do głowy, żeby o tym informować...
OdpowiedzUsuńściskam :* / agent-steffan
OdpowiedzUsuńChciałby potrafić ??? ale sranie w banie ...
OdpowiedzUsuńMyślę,że wierność w ogóle nie jest wdrukowana w ludzką naturę (nie tylko męską)- ostatnio non stop się o tym przekonuję .
Pozdrawiam ! :*
Musisz wiedzieć, że bycie monogamistą/monogamistką dal większości jest niemożliwe. Najświętsze osoby, potrafią zaliczyć zdradę. Zarówno faceci jak i babki.
OdpowiedzUsuń