wtorek, 14 grudnia 2010

Poznaj moją rodzinę.. skarbie.

O Panu imieniem S. długo by opowiadać. W sumie kolejny mężczyzna ze zobowiązaniami, z którym dzieli nas ponad 400 km, a łączy niewiele.

Miesiąc temu.
S.: - Chciałbym pokazać Ci moje nowe mieszkanie.
Ja: - I mam poznać Twoją rodzinę?
S. - Czemu nie?
Ja: - Przyprowadzasz obce dziewczyny do domu i przedstawiasz je żonie?

W niedzielę.
M.: - Jeśli pojedziemy teraz do mojego rodzinnego miasta, będziemy tam za półtorej godziny.
Ja: - Nie. Wracam do domu, do swojego domu.
M.: - Przedstawię Cię rodzicom.
Ja: - ??
M: - To może wpadnę do Ciebie na kawę? Przedstawisz mnie swojej rodzinie.
Ja: - Wracam do domu, sama.

Wczoraj.
S. - Kiedy się zobaczymy?
Ja: - Chyba będę w styczniu.
S. - Mam dyżur w Białce.
Ja: - I nie pojawisz się w domu przez miesiąc? No to trudno.
S: - To może ja przyjadę do Wawy? Przygarniesz mnie na miesiąc?
Ja: - Byłoby ciężko. Będziemy w kontakcie, muszę lecieć.

I teraz pytanie: O co chodzi z tym przedstawianiem? Nowy sposób na blondynkę?

2 komentarze: