Miesiąc temu.
S.: - Chciałbym pokazać Ci moje nowe mieszkanie.
Ja: - I mam poznać Twoją rodzinę?
S. - Czemu nie?
Ja: - Przyprowadzasz obce dziewczyny do domu i przedstawiasz je żonie?
W niedzielę.
M.: - Jeśli pojedziemy teraz do mojego rodzinnego miasta, będziemy tam za półtorej godziny.
Ja: - Nie. Wracam do domu, do swojego domu.
M.: - Przedstawię Cię rodzicom.
Ja: - ??
M: - To może wpadnę do Ciebie na kawę? Przedstawisz mnie swojej rodzinie.
Ja: - Wracam do domu, sama.
Wczoraj.
S. - Kiedy się zobaczymy?
Ja: - Chyba będę w styczniu.
S. - Mam dyżur w Białce.
Ja: - I nie pojawisz się w domu przez miesiąc? No to trudno.
S: - To może ja przyjadę do Wawy? Przygarniesz mnie na miesiąc?
Ja: - Byłoby ciężko. Będziemy w kontakcie, muszę lecieć.
I teraz pytanie: O co chodzi z tym przedstawianiem? Nowy sposób na blondynkę?
Mnie nie pytaj ! ;p
OdpowiedzUsuńJezu, ja bym uciekła gdzie pieprz rośnie!
OdpowiedzUsuń