wtorek, 7 lutego 2012

Głębokie rozważania egzystencjalne..

S.: - Kolejny ratownik umarł w tym tygodniu.. Teraz wszyscy mówią, że statystycznie to moja kolej, i naczelnik, i znajomi, którym śni się mój pogrzeb.
Ja: - O nie, ja się na to nie zgadzam!
S.: - Ale przyjdziesz na mój pogrzeb? Jak nie, to się wkurwię.
Ja: - Przyjdę, przyjdę.. Ale nawet nie ma mowy o żadnym pogrzebie! Myślisz zresztą, że ktoś mnie zaprosi?
S.: - Znajdziesz sobie czas i miejsce w gazecie. Ciekawe w jaki sposób zginę, chłopaki to tak ratując kogoś, czy coś.. a ja pewnie potknę się i uderzę w coś głową, albo zamarznę po pijaku na Krupówkach.
Ja: - A ja będę mówić ludziom, że mój znajomy ratownik umarł.. Ooo, zamarzł po pijaku? Nie, to pomyłka, nie znaliśmy się ;)

***

Tak - dwa posty poniżej było o zerwaniu kontaktów z S., ale moja iście żelazna konsekwencja zmiękła w końcu pod naporem pewnej ilości alkoholu...................

7 komentarzy:

  1. :) dobre i takie na czasie;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, zawsze możesz wymyślić historyjkę, że zginął ratując 5 osób ;)))))
    Ale oczywiście żartuję - żadnego pogrzebu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja konsekwencja też często mięknie w podobnych okolicznościach;)

    OdpowiedzUsuń
  4. podejrzewałam, że tak może być ;) bo moja konsekwencja wygląda podobnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Litry alkoholu- zero dystansu :DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się nawet podoba wizja zamarznięcia po pijaku na Krupówkach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Alkohol zawsze zmniejsza dystans,czasem nawet go zeruje;)

    OdpowiedzUsuń